Naszym zdaniem

Kici kici, miał miał… :)

Jak co roku w szkole odbyły się otrzęsiny klasy pierwszej. Uczniowie z niecierpliwością czekali na ten dzień, w którym zostaną przyjęci do Zespołu Szkół, gdzie kształcą się w kierunkach technik architektury krajobrazu i technik agrobiznesu. Wreszcie nadszedł ten dzień. To była środa 07.10.2009 r. Uczniowie, nauczyciele, oraz wychowawcy zebrali się na holu gdy o godz. 16: 00 wszystko się zaczęło.. :p Aby zostać „pełnym” uczniem szkoły trzeba było przejść kilka zadań, które przygotowała klasa II. Oczywiście to nie takie „hej - hop – siup”. Na rozpoczęcie całej imprezy wszystkie koty wraz z wychowawczynią musiały przejść po dywanie ułożonych z kasztanów tych obranych i nie na boso!! Dla przyszłych architektów czekało miłe zadanie, czyli posadzenie w donicy pokrzyw , które bacznie obserwowały panie A. Topór i M. Dudek. Oczywiście dla nas kotów to pikuś. Kolejnym zadaniem było pokazanie jak się tańczy z osobą towarzyszącą „miotłą” do muzyki. . Pod koniec zabawy dla spragnionych kotów czekało…….. mleko i dla niektórych sok (dla niektórych, ponieważ mają uczulenie na mleko ciekawe czy na pewno???) Nawet nie takie złe to mleko było. :D Wszystkie te zadania obserwowali uczniowie starszych klas i nauczyciele. Ostatnim i najważniejszym etapem było pasowanie na ucznia Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego w Bystrej, którego udzielała klasa II. Nie tylko uczniowie zostali przyjęci do szkoły, ale i dwie nauczycielki panie A. Topór i M. Dudek, które miały za zadanie odgadnąć, co to za rośliny. Po całym tym obrzędzie nastąpiła dyskoteka :) I tak oto zakończyło się środowe popołudnie.

Bartłomiej Urbaś

 

 

Kartka z podróży na praktyki szkolne do Holandii

Był piękny dzień, piątek, czekałyśmy na ten wyjazd już od kilku dni. Czekałyśmy na niego z niecierpliwością. Jak to będzie, co nowego przyniesie nam ta podróż. Jacy są tam ludzie, czy damy radę. I stało się, nadszedł ten upragniony piątek – wyjechałyśmy razem z Basią Beduch, Romą Wiktor i Basią Osioł spod szkoły. Podróż trwała 18 godzin i nawet niewiadomo kiedy minęła. Pogawędziliśmy z przemiłym kierowcą, współpasażerami busa.

Dotarłyśmy na miejsce o siódmej rano. Na nasze spotkanie wyszli Holendrzy, u których pracowaliśmy. Pojawili się też chłopcy, z którymi mieszkaliśmy na kwaterach. Holenderscy gospodarze przywitali nas bardzo serdecznie. Sobota minęła nam na rozpakowywaniu i odsypianiu. W niedzielę dojechała do nas reszta ekipy z Polski. Ja wyjechałam do Meddenmeer, gdzie miałam pracować, ale okazało się, że jednak wróciłam następnego dnia i pracowaliśmy wspólnie.

Pracowałam, podobnie jak dziewczyny, przy sortowaniu cebulek tulipanów, razem ze mną pracowało pięciu Polaków i paru Holendrów. Potem sadziłam cebulki tulipanów do skrzynek. Było ich cale mnóstwo - setki cebulek. Do jednej skrzynki, w zależności od sortu, wchodziło nawet 135 sadzonek!

Po pracy mieliśmy czas wolny. W niedziele pojechałyśmy na wycieczką do Amsterdamu, kilka dni później do Alkmaru. Amsterdam to interesujące miasto, zadbane. Mili ludzie, życzliwi. Jakoś zupełnie się odczuwa inną atmosferę niż w Polsce. Holenderscy pracodawcy byli bardzo życzliwi i wyrozumiali. Nikt na nikogo nie krzyczał, nawet jak coś wyszło źle – ale wytłumaczył. Cały ten wyjazd to dobra szkoła życia. Polecam. Chętnie jeszcze tam pojadę, jeżeli tylko będzie taka możliwość.

- fajnie byłoby żeby była ta sama ekipa z Polski co teraz – dodaje Roma, z uśmiechem wtórują jej obie Baśki.

Ewelina Kukuła

 

 

Strona 4 z 4

Alternative flash content

Requirements

BYSTRA WEATHER

 
 
 
 

szuckasz szkoły - film RTvG

 


 
 

Wiedzę możemy zdobywać od innych, ale mądrości musimy nauczyć się sami.

Adam Mickiewicz